Lipiec upłynął nam intensywnie, różnorodnie i – jak to w wakacje – z lekkim przymrużeniem oka. Nie siedzieliśmy w miejscu ani przez chwilę. Były wycieczki, smakołyki, spotkania z ciekawymi gośćmi i… dinozaury. Spokojnie – tylko plastikowe.
Na początek wyruszyliśmy do świata Pana Kleksa w Katowicach. Zagadki, sala bajkowa i odrobina magii – wszystko, co dzieci lubią najbardziej. Radości było co niemiara, a zaglądanie do zakamarków Akademii okazało się znacznie ciekawsze niż niejedna lekcja.
Tygryski i Misie zaliczyły policyjny piknik z przewodnikiem w postaci… Reksia. Dzieci wsiadały do radiowozu, włączały koguty i poznawały policyjne akcesoria. Był też pokaz psów w akcji i małe przedszkolne „egzaminy” z zasad ruchu drogowego. Trzeba przyznać, że wielu kierowców mogłoby się od nas uczyć.
Z kolei poranek w bistro „Jesz i Zając” był okazją nie tylko do zjedzenia pysznych pancakes, ale i do pokazania dobrych manier. Słowa „proszę” i „dziękuję” padały często, a dzieci dały przykład, jak kulturalnie zachowywać się przy stole. Kelnerzy ponoć wciąż dochodzą do siebie ze wzruszenia.
Zamek Sułkowskich w Bielsku-Białej zrobił na nas duże wrażenie. Przedszkolaki miały okazję dowiedzieć się, czym są eksponaty (i że dotykać ich nie wolno – choć to trudne) oraz jak przez wieki zmieniał się zamek. Na koniec każdy mógł zaprojektować własną warownię. Kreatywność – pełna skala.
Straż miejska odwiedziła nas z prelekcją o bezpiecznych wakacjach. Mówiliśmy o filtrach UV, sprayach na kleszcze i wodzie – tej do picia, nie do chlapania na kolegów. Dzieci przypomniały sobie, jak zachowywać się w lesie, nad wodą i w trakcie wypraw. Wiedza przydatna, zwłaszcza dla małych podróżników.
Grupa Myszek odkrywała uroki parku i hortensji w rozkwicie – inspiracja była tak silna, że kolorowe bukiety szybko przeniosły się na kartki papieru. Natura zrobiła swoje.
A skoro o podróżach mowa – odwiedziliśmy Dinolandię w Inwałdzie. Spacer wśród dinozaurów, warsztaty paleontologiczne, odkrywanie skamielin – było intensywnie. Po wszystkim odpoczywaliśmy w ogrodach Jana Pawła II i bawiliśmy się na karuzelach, dmuchańcach i w jeepach. Bo przecież wakacje są po to, by się trochę zmęczyć zabawą.
Dziękujemy za wspólnie spędzony miesiąc. Przed nami jeszcze trochę wakacyjnych przygód – idziemy dalej, bez nudy!

